Od dziecka wiedziałem, że moi rodzice mają plany, co do mojej przyszłości. Pochodziłem z bogatej i szanowanej rodziny, dlatego nie zamierzałem psuć reputacji, na którą zapracowała moja rodzina. Nie żałowałem żadnej decyzji, którą podjęli moi rodzice. Robili to dla mojego dobra, jednak jedna rzecz sprawiała, że czułem ukucie w sercu. Zawszę pragnąłem się zakochać, a potem ożenić z wybranką mojego serca. Niestety moje marzenie miało nigdy się nie spełnić, ponieważ rodzice wybrali mi już narzeczoną. Było to słodko-gorzkie uczucie. Nawet nie znałem mojej wybranki. Nigdy jej nie spotkałem, a teraz jechałem, by się oficjalnie oświadczyć. Stresowałem się. Nie chciałem zawieść moich rodziców. Wiedziałem, że wybrali mi dobrą narzeczoną z zamożnej rodziny. Mimo wszystko wolałbym ją najpierw poznać, porozmawiać z nią i spędzić razem trochę czasu. Co jeśli mi się nie spodoba, będzie irytująca i zrzędliwa? Będę musiał spędzić całe życie z kobietą, do której nic nie czuję.
Moje przemyślenia przerwał dotyk mojej matki. Położyła dłoń na moim udzie, uśmiechając się. Zorientowałem się, że powóz, którym jechaliśmy zatrzymał się.
— Jesteśmy na miejscu. Zaraz poznasz panienkę Yoon — powiedziała. Wymusiłem uśmiech, nie chcąc sprawić jej przykrości. Może gdyby to spotkanie nie było takie oficjalne, nie stresowałbym się tak. Przecież mogłem oświadczyć się panience Yoon na osobności, bez żadnych świadków.
Poczułem, jak mama wsuwa w moją dłoń niewielkie pudełeczko z pierścionkiem. Zacisnąłem na nim palce. Westchnąłem cicho, nakazując mojemu sercu się uspokoić.
Wyszedłem z powozu, stając przed posiadłością państwa Yoon. Moi rodzice stanęli obok mnie.
— Stój prosto, Seungcheolu — poleciła mama, poprawiając mi kołnierz przy koszuli. Przewróciłem oczami.
— Mamo, zostaw — szepnąłem, łapiąc jej dłonie. Ujrzałem po chwili służbę.
— Panienka Yoon już idzie — powiedziała jedna ze służek, kłaniając się. Moje serce zabiło szybciej, słysząc te słowa. Może wcale nie będzie tak źle? Może panienka Yoon i ja znajdziemy wspólny język? Ta nagła myśl sprawiła, że się uspokoiłem, a moje usta rozciągnęły się w uśmiechu. Byłem teraz nawet lekko podekscytowany tym spotkaniem. Nagle ujrzałem, jak jeden z kamerdynerów otwiera drzwi. Nieświadomie postąpiłem krok do przodu, chcąc już zobaczyć moją wybrankę. Zmarszczyłem jednak brwi, widząc matkę panienki Yoon. Wyszła pierwsza, ciągnąc swoją córkę za rękę. Usłyszałem tylko cichy jęk, przepełniony strachem. Uśmiech zniknął z mojej twarzy. Panienka Yoon była przerażona. Ona nie chciała tych oświadczyn. Mimo, iż jej twarz była zasłonięta, ponieważ nosiła duży kapelusz, dostrzegłem na niej strach. Zagryzała mocno wargi, zapierając się.
— Uspokój się, Hani! — poleciła jej matka, pociągając ją mocniej, aż dziewczyna się potknęła. — Proszę nam wybaczyć, nasza córka jest bardzo nieśmiała, jednak bardzo cieszy się z oświadczyn — rzekła po chwili. Moi rodzice uśmiechnęli się. Nie widzieli tego, że panienka Yoon jest do tego zmuszana? Ja też nie miałem na to wpływu. Oboje byliśmy poszkodowani, więc dlaczego nie próbowała znaleźć we mnie sojusznika? Jeśli nie kochankami, możemy być przyjaciółmi.
— Hani, widzisz, jaki Seungcheol jest przystojny? No dalej, podejdź do niego — polecił nagle jej ojciec, wskazując na mnie. Westchnąłem cicho. Nie spodziewałem się, że wyjdzie z tego takie zamieszanie. Panienka Yoon stała cały czas na schodach, kuląc się i unikając mojego wzroku. Było mi jej szkoda. Sam pierwszy ruszyłem w jej stronę. Moi rodzice zareagowali z entuzjazmem, zupełnie jak państwo Yoon. Inaczej to sobie wyobrażałem. Wyciągnąłem pudełeczko z pierścionkiem, po czym uklęknąłem przed dziewczyną. Jej długie włosy poruszały się delikatnie na wietrze. Wciąż spuszczała wzrok. Chciałem spojrzeć jej w oczy i powiedzieć, żeby się nie bała. Pragnąłem zapewnić ją, że mimo, iż mnie nie kocha, będę dla niej dobrym mężem i o nią zadbam. Ona jednak unikała mojego wzroku. Westchnąłem cicho.
— Panienko Yoon, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? — spytałem, mimo, iż było to tylko formalne pytanie. Panienka Yoon jednak milczała.
— Hani aż zaniemówiła z wrażenia! Oczywiście, że się zgadza! — zawołała po chwili jej matka, widząc, że dziewczyna w ogóle nie reaguje na moje słowa. Chwyciła jej dłoń, wyciągając ją w moją stronę. Na początku panienka Yoon próbowała się wyszarpnąć. Po chwili jednak dała za wygraną. Pozwoliła, bym ujął jej dłoń i założył jej pierścionek. Podniosłem się z kolan, stając przed nią. Nagle ujrzałem wielką łzę, spływającą po jej policzku. Po chwili dołączyła do niej kolejna. Jej ramiona zadrżały i do moich uszu dobiegł cichy szloch.
— Hani się wzruszyła. Prosimy o wybaczenie. Jest bardzo wrażliwa. Oczywiście bardzo się cieszy. To dla niej wielki zaszczyt — rzekła pani Yoon. Westchnąłem cicho. Nawet nie wiedziała, jak rani swoją córkę.
— Panienko Yoon, czy zechce mi panienka towarzyszyć podczas spaceru? — spytałem. Dziewczyna niepewnie uniosła głowę. Wciąż nie widziałem wyraźnie jej twarzy, bo kapelusz i rozwiane włosy mi to uniemożliwiały. Kiwnęła jednak głową. Wyciągnąłem dłoń, a wtedy ją delikatnie ujęła. Nasi rodzice byli szczęśliwi. Wiedziałem, że panienka Yoon jest tym przytłoczona, dlatego pomyślałem, że potrzebuje chwili oddechu.
Oddaliliśmy się, idąc po ogrodzie. Zatrzymałem przed girlandą z róż.
— Nie musisz się mnie bać. Chcę, żebyś wiedziała, że jestem po twojej stronie. Też nie podoba mi się to, co robią nasi rodzice, ale nie mamy wyboru. Czy możemy chociaż zostać przyjaciółmi? — powiedziałem. Myślałem, że będąc sami, panienka Yoon w końcu się ośmieli i zechce ze mną porozmawiać. Ona jednak cały czas milczała. Nawet na mnie nie patrzyła. Westchnąłem cicho. Pewnie potrzebowała więcej czasu. Nie zamierzałem na nią naciskać.
***
Wszedłem do naszej sypialni, widząc wielkie łoże. Podczas całej ceremonii ślubnej nie odzywała się do mnie, ani nawet nie patrzyła w moją stronę. Teraz siedziała na łóżku z opuszczoną głową, tak, że włosy zasłaniały jej twarz. Patrzyła na swoją dłoń, na której widniała ślubna obrączka. Westchnąłem cicho.
— Spędzę noc na fotelu — powiedziałem. Bałem się, że to za wcześnie, byśmy spali w jednym łóżku. Mogłaby czuć się niezręcznie w ramionach obcego mężczyzny. — Jeśli będziesz czegoś potrzebować, powiedz mi o tym, dobrze? — dodałem. Kiwnęła tylko głową, nie wydając z siebie żadnego słowa. Po chwili obróciła się i położyła, przykrywając kołdrą. Zakrywa swoją twarz, jakby nie chciała, bym na nią patrzył. Westchnąłem cicho, siadając na fotelu. Oparłem głowę i ręku, zamykając oczy. Chciałem być wsparciem dla mojej żony. Potrzebowała tego.
*
Obudziłem się cały obolały. Podniosłem się, czując jak pykają mi kości. Skrzywiłem się, rozciągając. Spojrzałem na łóżko, orientując się, że moja żona wciąż śpi. Podszedłem do niej, siadając z boku. Kąciki moich ust uniosły się. Leżała na plecach z wyciągniętymi rękami. Jej włosy były rozsypane na poduszce. Wyglądała delikatnie i tak łagodnie. Jej pulchne usta były rozchylone. Oddychała spokojnie. Czy śniło jej się coś pozytywnego? Czy chociaż we śnie była szczęśliwa? Pragnąłem, by po przebudzeniu jej twarz wyglądała równie pogodnie. Była piękna. Pierwszy raz mogłem przyjrzeć się jej z bliska. Zawsze ukrywała przede mną swoją twarz, zupełnie jakby się wstydziła, czego nie rozumiałem. Jak można było wstydzić się takiego piękna?
Uniosłem delikatnie dłoń, muskając jej policzek. Wydała z siebie cichy dźwięk, po czym otworzyła oczy. Kiedy tylko mnie ujrzała wzdrygnęła się. Dźwignęła się prędko do siadu. Po chwili poczułem pieczenie na policzku. Cofnąłem się. Spoliczkowała mnie.
— Przepraszam, nie chciałem cię przestraszyć — rzekłem, widząc, jak spuszcza głowę, zasłaniając twarz włosami. Zachowałem się nie na miejscu. Co we mnie wstąpiło, by ją dotykać bez pozwolenia? Dobrze wiedziałam, że jeszcze się przede mną nie otworzyła. — Naprawdę przepraszam. Nie powinienem był tego robić. Wybacz mi — powiedziałem ponownie. Podniosłem się z łóżka. Spojrzałem jeszcze raz na skuloną panienkę Yoon, po czym opuściłem pokój, zostawiając ją samą.
— Seungcheolu, jesteś idiotą — mruknąłem do siebie, wchodząc do ogrodu. Właśnie zniszczyłem cały progres, który robiłem. Stawiałem bardzo małe kroczki, by zbliżyć się do panienki Yoon, jednak tym jednym zachowaniem oddaliłem się od niej. Czy będzie mi w stanie teraz zaufać? Musiała mieć kompleksy, a ja tak bezczelnie ją dotknąłem. Byłem okropny.
Obróciłem się, słysząc kroki. Ujrzałem po chwili panienkę Yoon. Nie spodziewałem się, że tak szybko wyjdzie z pokoju. Miała na sobie błękitną sukienkę z wyhaftowanymi kwiatami na rękawach. Włosy miała związane wstążką. Po chwili zerwał się większy wiatr, zrywając wstążkę i rozpuszczając jej długie włosy. Próbowała ją złapać, jednak nie dosięgnęła jej. Poleciała dalej, zaplątując się w różach. Chciała po nią pójść, ale ubiegłem ją. Wyciągnąłem wstążkę z krzewu, podając ją jej.
— Panienko Yoon, przejdziemy się po ogrodzie? — spytałem niepewnie, mając nadzieję, że się zgodzi. Chciałem z nią porozmawiać. Nie odpowiedziała. Związała tylko swoje włosy i ruszyła przodem. Uznałem to za zgodę. Ruszyłem więc za nią. Zatrzymaliśmy się przy altance. Panienka Yoon usiadła na drewnianej ławce, a wtedy zająłem miejsce obok niej.
— Jeszcze raz przepraszam za to, co wydarzyło się rano. Byłem zbyt zuchwały. Nie zamierzałem jednak z ciebie zakpić, ani cię skrzywdzić. Jesteś piękną kobietą i na chwilę straciłem głowę. Wybacz mi — powiedziałem. Panienka Yoon skubała rąbek sukienki. Nawet nie patrzyła w moją stronę. Wciąż się gniewała? A może potrzebowała czasu na przemyślenie tego?
— Czy ty się mnie wstydzisz? — spytałem po chwili. Dostrzegłem jak kiwa głową, na co cicho westchnąłem. — Wiem, że pewnie nie jestem twoim księciem z bajki, ale proszę, zaufaj mi. Jestem twoim mężem, nie wrogiem — powiedziałem, obracając się w jej stronę. Pragnąłem, by spojrzała mi w oczy. By ujęła moją dłoń i uśmiechnęła się. — Naprawdę jestem aż tak okropny? — zapytałem w końcu, widząc, że w ogóle nie reaguje na moje słowa. Wzdrygnęła się. Po chwili pokręciła głową. Uśmiechnąłem się delikatnie. To była ulga.
***
Zawsze chciałem ożenić się z kobietą, którą pokocham całym sercem. Na początku byłem zrozpaczony na myśl o oświadczynach, jednak teraz łapałem się na tym, że uśmiecham się na widok panienki Yoon. Wciąż między nami była wielka przepaść, a most, który budowałem był zbyt kruchy i nietrwały, bym przedostał się na drugą stronę. Nie poddawałem się jednak. Zaczęliśmy spać w jednym łóżku, jednak moje ramiona były zbyt daleko bym mógł objąć jej ciało. Była na wyciągnięcie ręki, jednak dla mnie ta odległość była niedostępna. Nie chciałem znowu moimi pochopnymi decyzjami i samolubnymi pobudkami rujnować to, co już udało nam się razem zbudować.
— Dzień dobry — powiedziałem, widząc, jak moja żona otwiera oczy. Była odwrócona w moją stronę, więc widziałem wyraźnie jej twarz. Zarumieniła się, jednak nic nie powiedziała. W sumie to jeszcze nigdy nie słyszałem jej głosu. Na początku myślałem, że po prostu się wstydzi ze mną rozmawiać, ale minęło już dużo czasu od naszego ślubu. Nawet nie odpowiadała na moje pytania. Nie słyszałem też, by rozmawiała ze swoimi rodzicami. Czy ona była niemową? A może w ten sposób chciała pokazać swój sprzeciw?
Panienka Yoon podniosła się nagle, jakby sobie o czymś przypomniała. Wybiegła z pokoju w pośpiechu. Zmarszczyłem brwi, nie wiedząc, dlaczego tak zareagowała. Chodziło o mnie? Zawstydziła się, bo obudziła się odwrócona w moją stronę? Westchnąłem cicho również się podnosząc.
Na niebie pojawiły się ciemne chmury. Zanosiło się na deszcz. Już od rana wiał nieprzyjemny wiatr. Nie była to dobra pogoda na przechadzanie się po ogrodzie.
— Panienko! Panienka nie może!
Wzdrygnąłem się, słysząc krzyki służby. Obróciłem się, a wtedy ujrzałem jak moja żona wybiega z rezydencji.
— Niech panicz coś zrobi! — Służka podbiegła do mnie, łapiąc oddech. Chwyciłem jej ramiona, zmuszając, by na mnie spojrzała.
— Co się dzieje? — spytałem. Spojrzałem na znikającą sylwetkę mojej żony.
— Panienka zwariowała! Zbliża się burza, a ona pobiegła na grób swojego brata! Nawet nie ma ciepłych ubrań ani płaszcza! — jęknęła przerażona służka. Nie wiedziałem, że miała brata. To jednak nie tłumaczyło dlaczego w takim pośpiechu opuściła rezydencję. Uniosłem wzrok, patrząc na szybko szarzejące niebo.
— Pójdę po nią. Wracajcie do domu — rzekłem, popychając służkę w stronę schodów.
Kiedy wbiegłem na cmentarz zaczęło już padać. Zmrużyłem oczu, szukając mojej żony. To, co zrobiła było lekkomyślne! Ujrzałem ją nagle. Klękała przed jednym grobem. Podbiegłem do niej, a wtedy zorientowałem się, że płacze. Była cała przemoczona. Zdjąłem prędko płaszcz, narzucając go na jej ramiona. Uklęknąłem przed nią.
— Zaniosę cię do domu. Cała się trzęsiesz — powiedziałem, chcąc ją podnieść. Ona jednak odepchnęła mnie od siebie. Przycisnęła dłoń do piersi i po chwili załkała głośno. Spojrzałem na napis na nagrobku.
— Yoon Jeonghan — przeczytałem. Pod spodem była data jego śmierci. Westchnąłem cicho. Dzisiaj była rocznica. Dlatego tu przyszła? Chciała odwiedzić grób swojego brata? Musiała bardzo go kochać.
Delikatnie objąłem ją, a wtedy pochyliła się w moją stronę i oparła głowę na moim ramieniu. Pierwszy raz byliśmy tak blisko siebie. Żałowałem jednak, że okoliczności są takie smutne.
— Wracajmy już. Przeziębisz się, jeśli tu zostaniesz. Odwiedzimy twojego brata, kiedy pogoda się polepszy — powiedziałem w końcu. Panienka Yoon odsunęła się ode mnie. Podniosłem się wyciągając dłoń, a wtedy niepewnie ją ujęła. Zaprowadziłem ją do posiadłości. Służba od razu zabrała ją do pokoju, by przygotować suche ubrania. Westchnąłem głośno.
— To takie straszne — jęknęła jedna ze służek, zabierając ode mnie mokry płaszcz.
— Powiesz mi więcej o Yoon Jeonghanie? — spytałem. Chciałem dowiedzieć się czegoś na jego temat. — Panienka Yoon musiała bardzo przeżyć jego śmierć — dodałem. Służka kiwnęła głową.
— Panienka Yoon i panicz Yoon byli bliźniakami. To takie straszne, że zginął tak młodo, na dodatek na oczach panienki. Ten wypadek bardzo ją zmienił — powiedziała. Poczułem ukucie w sercu. Nie miałem pojęcia, że panienka Yoon dźwigała takie brzemię. Czy to właśnie przez śmierć swojego brata tak bardzo zamknęła się w sobie? Obwiniała się o to, co się wydarzyło? Gdybym wcześniej o tym wiedział, starałbym się ją pocieszyć. Teraz już byłem pewny moich uczuć. Pragnąłem zadbać o panienkę Yoon i sprawić, by na jej pięknej twarzy znowu pojawił się uśmiech.

i need more
OdpowiedzUsuńJuż zasuwam ^3^
Usuńświetnie się zaczyna :D chcę już wiedzieć co będzie dalej i co to za tajemnica, którą skrywa HANI (; chociaż mam pewne podejrzenia haha
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że to, co piszę jest tak oczywiste, że wszyscy już pewnie wszystko wiedzą :D Moje umiejętności trzymania w napięciu są na bardzo niskim poziomie hehe c:
Usuńcieszę się, że seungcheol to taki w porządku człowiek ;-; do niczego hani nie zmusza i stara się być dla niej wsparciem, nawet jeśli żadne z nich się na to nie pisało. lecę czytać dalej, muszę poznać historię hani! ;>
OdpowiedzUsuń